poniedziałek, 14 lipca 2014

Dietetyczna (zdrowa) tarta z brzoskwiniami i bezą

Miałam dziś mieć gości więc jeszcze wczoraj wieczorem "kręciłam" ciasto, no ale wyszło, jak wyszło... goście nie dojechali ale ciasto zostało. Inspirację do zrobienia tego ciasta był przepis od Patrycji.
Moja foremka na tartę ma 24 cm. Ciasto wyszło bardzo sycące i smaczne, na pewno niejednokrotnie wykorzystam ten przepis tylko zmienię dodatki. Ocena jak najbardziej pozytywna.


Składniki na ciasto:
 - 80g płatków owsianych
- 100g płatków jęczmiennych
- 85g ziaren słonecznika
- 15g siemienia lnianego
- 20g mąki pełnoziarnistej
- 20g oleju kokosowego
- 45g daktyli suszonych
- 20g żurawiny suszonej
- łyżeczka cynamonu

Składniki na bezę:
- 3 białka jaj
- 25g cukru pudru

"Wkładka":
- 3 brzoskwinie (ok 250g)

Daktyle i żurawinę drobno pokroić i zalać wrzątkiem, tak żeby wszystko było zakryte. Odczekać kilka minut i odsączyć z wody. Resztę składników prócz oleju kokosowego umieścić w misce również zalać gorącą wodą. Wszystko musi znaleźć się pod wodą. Odstawić na ok 20 min.
Po tym czasie dodać daktyle, żurawinę i roztopiony olej kokosowy. Dokładnie zagnieść ciasto i wyłożyć do foremki na tartę. Ja żeby mieć pewność, że nic się nie przyklei użyłam Oli-oli do pieczenia ciast. Piec w temperaturze 180 st C przez ok 25 minut. Żeby ciasto się zbyt nie spiekło należy przykryć je papierem do pieczenie i obciążyć np grochem lub fasolą.

Brzoskwinie sparzyć pod gorącą wodą i pokroić na plasterki. Resztki, które zostanę można zblendować i wyłożyć na podpieczony spód tarty, na wierz poukładać plasterki brzoskwini oraz ubite na sztywno białka jaj z cukrem. Wstawić ponownie do piekarnika i piec przez ok 30 min, przez pierwsze 7 min w temperaturze 150 st C, a resztę w 135 st C.
Podawać gdy ciasto będzie całkowicie wystudzone.
Smacznego.

Wartości odżywcze*
Wartość energetyczna: 314,5 kcal
Białko: 10,3 g
Tłuszcz: 12,4 g
Węglowodany: 43,3 g
 
_________
* tartę podzieliłam na 6 kawałków, wartości odżywcze podane są dla 1 kawałka z foremki o średnicy 24 cm


niedziela, 13 lipca 2014

Terma Białka Vs Termy Szaflary

Po termach w Białce Tatrzańskiej przyszedł czas na termy w Szaflarach, tak bardzo chwalone przez wielu ludzi. Zastanawiam się czym jest spowodowany ten ich zachwyt, ponieważ nasza czwórka zgodnie stwierdziła, że Szaflary do pięt nie dorastają Bani. Pokusiłam się o małe zestawienie, w którym zdecydowanie wygrywa Białka Tatrzańska.Oczywiście jest to moja subiektywna opinia.


VS



Recepcja
+ duże, przestronne miejsce
+ kilka kas
+ dużo toalet
+ wiele miejsc siedzących w „poczekalni”
- mały hol
- 2 stanowiska do kasowania
- 2 toalety
- bodajże 3 miejsca siedzące w „poczekalni”
Szatnie
+ bezpieczna posadzka

+ wygodna prostokątna szafka
+ czytnik bezpośrednio w drzwiach szafki
+ tak jakby 2 strefy, jedna dla korzystających z basenów, druga dla opuszczających baseny
- posadzka niedostosowana, kilka razy „ujechaliśmy”
- wąska szafka w kształcie litery „L”
- oddalony czytnik do otwierania szafek
- ogólny chaos, wszyscy wszędzie nie wiadomo w jakim celu
Przebieralnia
+ system boksów do przebierania rozwiązany idealnie, wygodne
+ ławeczka, wieszak
- stojąca woda w boksie
Baseny
+ strefa cicha/strefa głośna
+ 2 duże (!) baseny zewnętrzne (oba ciepłe)
- 1 zjeżdżalnia wewnętrzna
+ 3 zjeżdżalnie zewnętrzne
+ więcej atrakcji: sztuczna fala
+ mnóstwo miejsca z leżakami na wolnym powietrzu + pkt gastro
+ wiele dysz masujących
+ różnorodność wód (opisane)
- strefa głośna
- 2 baseny zewnętrzne (jeden ciepły, drugi zimny)
+ 3 zjeżdżalnie wewnętrzne
- brak zjeżdżalni zewnętrznych
+ dużo atrakcji dla dzieci (siatka, grzybek, zjeżdżalnia dla malutkich dzieci)
- mało przestrzeni z leżakami
+ pkt gastro (zamknięty)
- mało dysz masujących
Restauracja/pkt gastro
+ kilka pkt gastronomicznych
+ dużo stolików, dużo miejsca
- duszno
+ bogate menu
+ dobre jedzenie
- 1 pkt  gastronomiczny
- mało stolików (wąsko)
+ dobra wentylacja
- ubogie menu
- makaron/ryż tylko na zimno
Strefa relaksu
+/- na zewnątrz dużo leżaków więc można się w strefie cichej zrelaksować (tylko przy pogodzie)
-/+ tylko w strefie saun specjalnie wydzielone pomieszczenie do relaksacji
Sauny
-/+ sauny są (ale nie przetestowaliśmy)

+ sauny
- wejście do saun tylko w ręcznikach, strój trzeba zostawić w przegródce w holu (każdy może przez „pomyłkę” zabrać czyjś strój – zdecydowany minus)
+ każdy dostaje ręcznik (70x140cm)
- dla osób tęższych, kobiet z dużym biustem/biodrami sauny zdecydowanie odpadają, oferowany ręcznik jest zdecydowanie za mały by się okryć

Inne
+ wszystkie tryskawki itp. podczas całodziennego pobytu działały (spędziliśmy ok 6 godzin w termach)
- po godz 16 część tryskawek/gejzerów przestała działać (spędziliśmy ok 6 godzin w termach)
Dojazd
- droga przez zakopiankę to męka (jechaliśmy autem ze śląska)
- droga przez zakopiankę to męka (jechaliśmy autem ze śląska)
Ceny
- podział na sezony
- bilet normalny w sezonie, opcja open (2 strefy + sauny):  119 zł
- bilet normalny poza sezonem, opcja open (2 strefy + sauny): 109 zł
+ brak podziału na sezony
+ bilet normalny, opcja open (termy + sauny): 86 zł
Promocje
+ liczne/stałe promocje na gruperach, grouponach, itp…
- dotychczas spotkałam się tylko z jedną promocją
Wrażenia
+ pozytywne/wrócimy
- mieszanie/nie wrócimy

Podsumowując: dzięki fajnym promocją na gruperach itp, można spędzić super dzień w termach w Białce Tatrzańskiej, do których z pewnością nie raz wrócimy. Jednogłośnie (4 osoby) stwierdziły, że Bania jest dużo lepsza i oferuje więcej niż Szaflary. Na gruperze można dostać bilet już za 89 zł na całodzienne wejście do strefy cichej i głośnej wraz z dwu dniowym, wykwintnym obiadem.
Szaflary nas nie przekonały dlatego na 99% tam nie wrócimy chyba, że pojawi się jakaś rewelacyja promocja. Na dziś dzień Szaflarom mówimy nie, a Bani zdecydowane tak. 
Niebawem pewnie przetestujemy kolejne termy ;)

piątek, 11 lipca 2014

Agnieszka Czerwińska "Śmierć grubej Berty"

Nie raz, nie dwa pisałam już o tej książce, jak i o samej autorce. Dziś nadszedł długo wyczekiwany przeze mnie dzień, dziś w którym miałam znów okazję stanąć oko w oko z autorką książki, z kobietą, która schudła ponad 66 kg. Z tego wrażenia odjęło mi mowę i zapomniałam, o co chciałam zapytać.
Pani Agnieszka opowiadała, co tknęło ją do podjęcia walki i jak tak walka wyglądała. Trzeba przyznać, że mimo swej delikatności jest w niej jakaś siła, która pozwoliła kobiecie zajść tak daleko.
Oczywiście nie mogłam sobie odmówić i poprosiłam o zdjęcie oraz autograf, a dostałam piękną dedykację.


Na samym spotkaniu nie stawiła się może rzesza fanek, ale dzięki temu atmosfera była bardziej kameralna. Mnie się podobało i bardzo się cieszę, że miałam okazję znów spotkać panią Agnieszkę - trzeba przyznać, że wygląda rewelacyjnie.


środa, 9 lipca 2014

Szpinakowy debiut

Wszędzie króluje szpinak, ale jakoś nie mogłam się za niego zabrać. W końcu się przemogłam i wczoraj na obiad zaserwowałam sobie tagliatelle w sosie szpinakowym na bazie jogurtu greckiego wg przepisu Małgosi. Był to mój debiut jeśli chodzi o to warzywko. Danie smaczne aczkolwiek nie powaliło mnie jakoś specjalnie, chyba muszę mocniej doprawić następnym razem, bo nie wykluczam, że kiedyś znów spróbuje.

Składniki
- 80g makaronu wstążki
- 80g mrożonego szpinaku
- 80g jogurtu greckiego
- 2 ząbki czosnku
- pieprz/sól
- 10g ziaren słonecznika
- olej rzepakowy

Makaron ugotować al dente, odcedzić. Małą łyżeczkę oleju rzepakowego rozgrzać na patelni, dodać kostki mrożonego szpinaku i dusić pod przykryciem ok 3-4 minut. Następnie dodać przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku, pieprz oraz sól - dokładnie wymieszać. Do jogurtu greckiego dodać łyżkę szpinaku by go zahartować, następnie całość przełożyć na patelnię i energicznie mieszać, dusić ok 2 min. Na koniec dorzucić makaron - zamieszać, przełożyć na talerz i posypać ziarnami słonecznika. Smacznego

Wartości odżywcze:
Wartość energetyczna: ok 505 kcal
Białko: ok 17,8 g
Tłuszcz: ok 58,81 g
Węglowodany: ok 66,22 g

środa, 2 lipca 2014

Kurczak faszerowany śliwką

Przepis zaczerpnięty z książki "Fit od kuchni. Jedz na zdrowie" autorstwa Jacka Bilczyńskiego. Kolejny dzień się do tego przymierzałam i w końcu się udało. Danie bardzo sycące aczkolwiek 50g kaszy to zdecydowanie za dużo chyba, że ma to być porcja dla dwóch osób - wtedy jest ok.


Składniki:
- 50g kaszy gryczanej prażonej
- 200g piersi z kurczaka
- 200g fasolki szparagowej (użyłam mrożonej)
- 20g suszonej śliwki
- 1/2 czerwonej cebuli
- marynata: czosnek, curry, musztarda, ocet 

Pierś z kurczaka delikatnie naciąć, zrobić kieszonkę, w której umieścić pokrojone suszone śliwki. "Spiąć" wykałaczką. Mięso zamarynować i odstawić na ok 30 min do lodówki.
Kurczaka piec w temperaturze 180 st C przez ok 20-30 min.
Fasolkę podsmażyć, dodać pokrojoną w kostkę cebulę, doprawić pieprzem i dusić ok 3 min, po tym czasie dodać ugotowaną kaszę i dusić jeszcze chwilę pod przykryciem.
Wg książki potrawę można posypać sezamem, ja tego nie zrobiłam, a i tak było wyśmienite.
Polecam i życzę smacznego.

Wartości odżywcze:
Wartość energetyczna: ok 480 kcal
Białko: ok 54,4 g
Tłuszcz: ok 2,2 g
Węglowodany: ok 55 g