Ja zakochałam się w hula hoop w wieku prawie 29 lat. Nie przypominam sobie bym kiedykolwiek kręciła tym cudownym przedmiotem. Dziś moje motto brzmi: dzień bez hula hoop to dzień stracony. Jako, że mam dosyć poważny uraz kolana musiałam poniechać uprawiania pewnych sportów i tak zaczęłam szukać swojej drogi do szczęścia. Kiedyś przypadkowo natknęłam się na filmik, który skradł moje serce:
To, co ta kobitka osiągnęła jest dla mnie pełne podziwu, po prostu szacun, jak to mówią.
Niestety pośpieszyłam się z zakupem hula hoop i dlatego też mój pierwszy wybór był najgorszym z najgorszych. Dopiero później doczytałam, doinformowałam się i naprawiłam swój błąd. O czym mowa? Otóż moje pierwsze hula hoop było z tzw. wypustkami/masażerami. Nikomu, ale to nikomu (nawet największemu wrogowi) nie poleciłabym tego dziadostwa! Po zaledwie 2-3 dniach kręcenia (a raczej usiłowania kręcenia, bo więcej to ja przysiadów zrobiłam niż utrzymałam obręcz na biodrach) pojawiły się pierwsze siniaki i krwiaki. Wtedy stwierdziłam, że tak być nie może! Poszukałam więc informacji na temat hh w internecie i okazało się, że są profesjonalne obręcze do kręcenia, nie zdawałam sobie nawet z tego sprawy, wyróżniamy np hula hoop: sportowe, profesjonalne obciążone, ledowe, do pokazów fire-show, składane, poli, itp.... Ja po konsultacji z taką jedną fajną babeczką zakupiłam profesjonalne hula hoop obciążone do 1 kg o średnicy 105 cm.
Okazuje się, że bardzo ważna jest średnica i waga obręczy. Im mniejsza i lżejsza tym trudniej jest kręcić, im cięższa (w granicach zdrowego rozsądku) i większa tym łatwiej się kręci.
Prawidłowa średnica obręczy powinna być wymierzona od podłogi do okolic pępka. Zazwyczaj jest to ok 100 cm. Kobitka doradziła mi bym wybrała hh o wadze 1 kg, ponieważ dopiero zaczynałam swoją przygodę z kręceniem, to po 1, a po 2 zbyt ciężkie hh mogłoby mnie zniechęcić i doprowadzić do jakiegoś urazu kręgosłupa. Uważam, że jej rady były na wagę złota.
Początki kręcenia były bardzo trudne, jak już wspomniałam więcej przysiadów wykonałam niż pełnych obrotów hh, ale się nie poddawałam. Dziennie trenowałam i dziś z wielką dumą i satysfakcją mogę powiedzieć, że mój rekord w kręceniu hula hoop bez upadku wynosi 1:20 min (jedna godzina i dwadzieścia minut nieustannego kręcenia).
Całe życie byłam prosta, nie miałam talii, odkąd zaczęłam kręcić pojawiła się piękna talia, co prawda nie jest to talia osy ale zawsze to coś. Brzuch też się zmniejszył i nogi, moja zmora, są bardziej ubite a nie sflaczałe.
Nie widzę żadnych minusów jeśli chodzi o hula hoop i polecam gorąco każdemu, kto ma w domu choć odrobinę miejsca do kręcenia. Okazuje się, że wcale dużo go nie potrzeba. A jeśli ktoś w domu nie ma miejsca do kręcenia, to polecam zabrać hula hoop ze sobą i wyjść na dwór :)
Po co siedzieć bezczynnie na kanapie oglądając TV, jak można połączyć przyjemne z pożytecznym i kręcić hula hoop patrząc na ulubione seriale :)

Świetnie!! Na pewno też się skuszę :D dobrze wiedzieć czym warto się kierować przy doborze :) A jeśli chodzi o peeling z kawy - dodaję żel pod prysznic, fusy kawy, odrobinę soli lub cukru i troszkę wody :) wszystko mieszam i nakładam na ciało, wcierając dość intensywnie :) Odnośnie galaretki - raz na 2 tygodnie mam w menu, 2 łyżki galaretki i odrobinę trochę wody, tak żeby się zgęstniała :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i trzymam kciuki za konkurs :) Musimy się wspierać. Tu nie o nagrody, a o samopoczucie i zdrowie chodzi :)
P.S. Też mam takie masywne, ubite uda i jeszcze takie 'buły' przy kolanach, których za żadne skarby nie mogę zgubić.
Dzięki wielkie za przepis, na pewno skorzystam tylko qrcze jak zastąpić ten smrodek kawowy?! Przyznam się bez bicia, że nie przepadam za tym trunkiem, okrutnie mi śmierdzi :P
UsuńZgadzam się z Tobą w 100% najlepszą nagrodą dla nas będzie lepsze ciało, lepsze samopoczucie, lepsze ja.